Pierwsza odpowiedź z konkretem
Klient dostaje numer sprawy i jedno zdanie o tym, jak automat zrozumiał jego wiadomość. Kiedy zrozumiał źle, klient prostuje to od razu, jeszcze zanim ktokolwiek zajmie się sprawą.
Maciej Nuzia · Obsługa klienta
Do jednej kolejki trafiają proste pytania o status, prośby o dokumenty i sprawy wymagające decyzji. Automat może sprawdzić dane, przygotować odpowiedź albo nadać zgłoszeniu priorytet. Trudniejsze sprawy może przekazać agentowi razem z całą rozmową i tym, co zdążył ustalić. Granica między automatem a człowiekiem zależy od procesu obsługi.
Zanim cokolwiek policzę, chcę przeczytać prawdziwe zgłoszenia, także te napisane w złości.
Kolejka
Pytanie o status przesyłki, zaraz po nim o zwrot. Ktoś odpisywał na to samo wczoraj, komuś innemu i trochę innymi słowami. Kilka wiadomości niżej siedzi klient, który został z zepsutym zamówieniem i pisze o tym trzeci raz. Skrzynka układa oba zgłoszenia jedno pod drugim, w kolejności przyjścia.
Dla kogo
Odpowiedzi pisane z pamięci są tą częścią skrzynki, którą da się komuś oddać. W jednych firmach to większość dnia, w innych kilka wiadomości między poważniejszymi sprawami. Widać to w archiwum od razu, więc zaglądam do niego przed wyceną.
Na wspólnej skrzynce leżą też sprawy, które nie są zgłoszeniami od klientów: zamówienia do przepisania, zestawienia do złożenia. Tamtą robotę opisuję na stronie o automatyzacji procesów.
Zgłoszenia
Klient dostaje numer sprawy i jedno zdanie o tym, jak automat zrozumiał jego wiadomość. Kiedy zrozumiał źle, klient prostuje to od razu, jeszcze zanim ktokolwiek zajmie się sprawą.
Zgłoszenie, przez które klient nie może zapłacić, idzie przed pytanie o godziny otwarcia. O miejscu w kolejce decyduje waga sprawy, godzina wysłania schodzi na drugie miejsce.
Pytanie o paczkę albo o pieniądze za zwrot automat sprawdza tam, gdzie te dane leżą, i odpisuje z numerem. To pytanie wraca w każdej firmie, która cokolwiek wysyła.
Odpowiedź powstaje z tego, co firma ma spisane: regulaminu zwrotów i warunków gwarancji. Sam mechanizm opisuję na stronie o RAG dla firm.
Agent dostaje rozmowę w całości: co klient napisał, co automat odpowiedział i w którym miejscu przestał być pewny.
Zgłoszenia grupują się w tematy i po miesiącu widać, który z nich zajmuje najwięcej miejsca w skrzynce. Zdarza się, że po takiej liście ktoś dopisuje jedno zdanie na stronie produktu i temat znika ze skrzynki.
Po kolei
01
Biorę zgłoszenia z ostatnich tygodni i czytam je tak, jak przyszły: z literówkami, urwane w połowie, wysłane o wpół do dwunastej w nocy. Z tego wychodzi lista spraw, które wracają, i osobna lista tych, przy których każdy odpisuje po swojemu.
02
Spisujemy razem sprawy, których automat nie tyka: sporne rozliczenia i wszystko, co kończy się zwrotem pieniędzy. Pytam też, kto tę listę zatwierdza, bo to ona wyznacza, czego automat dotyka, i to do niej wracam przy każdej wątpliwości.
03
Biorę odpowiedzi osoby, która robi to w zespole najlepiej, i wyciągam z nich zasady: jak długo, jak formalnie, kiedy przeprosić, a kiedy wyjaśnić. Co z tego wejdzie do automatu, potwierdzasz przed uruchomieniem.
04
Automat odpisuje sam na jednej kategorii zgłoszeń, tej najwęższej z listy, a przejście do agenta stoi w każdej odpowiedzi. Ta liczba mówi najwięcej: rośnie tam, gdzie odpowiedź nie trafia w sprawę. Rozmowa o drugiej kategorii zaczyna się od przejrzenia tych właśnie zgłoszeń.
Technologie
Model dobieram do tego, gdzie ląduje odpowiedź. Przy szkicu dla agenta pomyłka kosztuje chwilę czytania, przy wiadomości idącej prosto do klienta kosztuje więcej.
Na widoku
Zła odpowiedź w supporcie nie zostaje w firmie: klient robi zrzut ekranu i wysyła go dalej. Dlatego automat pisze wyłącznie o tym, co ma spisane, a przy pierwszej niepewności oddaje sprawę agentowi. Za deklaracje, których nie ma w materiałach, ktoś potem odpowiada.
Najgorsza wersja tego projektu to automat, który nie umie powiedzieć „przekazuję do człowieka". Przejście do agenta jest widoczne od pierwszej wiadomości i działa też wtedy, gdy klient poprosi o nie własnymi słowami, w środku zdania o czymś innym.
Kiedy ludzie piszą, bo coś w produkcie jest zepsute, automat potwierdzi im, że wiadomo o sprawie. Liczba takich zgłoszeń idzie w dół razem z naprawą przyczyny. Pokażę je w zestawieniu tematów, a naprawa zostaje po Twojej stronie.
FAQ
Zespół zostaje przy sprawach, w których trzeba coś rozstrzygnąć, wynegocjować albo za coś przeprosić. Automat bierze te zgłoszenia, które wracają co do słowa. Proporcja między jedną grupą a drugą w każdej firmie wygląda inaczej i wychodzi z archiwum zgłoszeń, więc podaję ją po jego przeczytaniu. Bywa, że po tej lekturze proponuję zamknąć temat: przy skrzynce, w której każde zgłoszenie jest inne, automat nie ma czego przejąć.
Z tym, co Twój helpdesk wystawia na zewnątrz: z API i webhookami. Zendesk, Intercom i Freshdesk mają jedno i drugie. Przy narzędziu napisanym wewnątrz firmy pytam najpierw, czym można się do niego podłączyć, bo od tego zależy, czy automat stanie obok kolejki. Czasem jedynym wejściem zostaje eksport pliku.
Po trzech rzeczach. Pierwsza to lista spraw, których z góry nie tyka, spisana z Tobą przed uruchomieniem. Druga to jego własna niepewność: kiedy w materiałach nie ma odpowiedzi, zgłoszenie idzie do agenta razem z rozmową. Trzecia to sam klient, który prosi o człowieka, i taka prośba wystarczy.
Uważam, że tak, i tak to ustawiam. Udawanie człowieka kończy się źle w tym momencie, w którym automat się potknie, a potknie się prędzej czy później. Kiedy z góry wiadomo, kto pisze, prośba o agenta pada wcześniej i rzadziej kończy się rozczarowaniem.
Model dostaje treść zgłoszenia i te materiały, z których ma ułożyć odpowiedź. Numery kart i inne wrażliwe fragmenty da się przykryć jeszcze przed wysłaniem, a całe kategorie spraw można w ogóle trzymać z dala od modelu. Gdzie stanie reszta, wynika z tego, co wolno wypuścić poza Twoją sieć. Zgłoszenia z załącznikiem mają tu osobne zasady: bywa, że do modelu idzie sama treść wiadomości, a plik zostaje w helpdesku.
Dwie wiadomości
Rozmowę da się zacząć od dwóch albo trzech prawdziwych wiadomości z zeszłego tygodnia, razem z tym, co na nie odpisaliście. Po nich wiadomo, o czym mówimy. Ten sam przypadek policzy też narzędzie do wyceny, jeśli wolisz mieć liczby przed rozmową.