Panel z policzonymi danymi
Liczby z kilku systemów lądują w jednym widoku, a model dopisuje do nich streszczenie: co zmieniło się od zeszłego tygodnia i co wygląda podejrzanie.
Maciej Nuzia · Aplikacje webowe
Jeśli proces jest rozłożony między gotowy program, arkusz i dodatkową aplikację, ktoś musi stale przenosić między nimi dane. Tworzę jedno narzędzie, które obsługuje ten proces w jednym miejscu. AI wykorzystuję tam, gdzie ma konkretną pracę: odczytuje dokument, streszcza dane albo odpowiada na pytanie w aplikacji.
Przy funkcjach AI o pracochłonności decyduje stan Twoich danych. Pytam o niego na pierwszej rozmowie.
Problem
Eksport do arkusza, ręczne uzupełnienie, wklejenie z powrotem. Ta praca wraca co tydzień i nikt jej nie liczy, bo nikt jej nie fakturuje. Odchodzi osoba, która ją wykonywała, i okazuje się, że połowa procesu mieszkała w jej nawykach.
Dla kogo
Jeśli sposób pracy odróżnia Twoją firmę od innych, wciśnięcie go w gotowy program kosztuje dokładnie tę różnicę. Poniżej branże i zespoły, u których widać to najszybciej.
Przykładowe aplikacje
Liczby z kilku systemów lądują w jednym widoku, a model dopisuje do nich streszczenie: co zmieniło się od zeszłego tygodnia i co wygląda podejrzanie.
Pytanie zadane w aplikacji, odpowiedź złożona z procedur, umów i instrukcji, które firma już ma.
Jeden ekran, na którym mieści się to, co dziś leży w trzech arkuszach i dwóch aplikacjach. Zwykle najkrótsza droga do tego, żeby ludzie przestali przepisywać dane z ekranu na ekran.
Klient loguje się, sprawdza status swojego zlecenia i sam pobiera dokumenty. Mailem przychodzi potem mniej pytań o to samo.
Skany i pliki trafiają do aplikacji, model wyciąga z nich pola, a człowiek zatwierdza te, przy których model sam zgłosił niepewność. Zawsze znajdzie się dostawca, który wystawia dokumenty po swojemu.
Zakres ścięty do tego, co ktoś z zewnątrz zrozumie bez wprowadzenia. Model pracuje w niej na prawdziwych danych, bo na przygotowanych wcześniej odpowiedziach każde demo wygląda dobrze.
Przebieg projektu
01
Spośród rzeczy, które mają się zmienić, wybieram z Tobą tę jedną, która najszybciej odciąży ludzi. Wszystko inne zostaje poza zakresem pierwszej wersji. Zakres jest tu najtańszy do zmiany, więc pytam raczej za dużo niż za mało.
02
Ekrany i przebieg pracy w aplikacji pokazuję Ci, zanim ktokolwiek zacznie je programować. Obok podejmuję decyzje o bazie danych i integracjach. Póki to rysunek, przestawiam ekran bez konsekwencji.
03
Zanim aplikacja będzie kompletna, otwierasz w przeglądarce wersję, która obsługuje już jeden prawdziwy przypadek. Wygląda ubogo, ale to na niej wychodzą rzeczy, których nie widać na projekcie. Po takim otwarciu zwykle zmieniam kolejność dalszych prac.
04
Modelowi daję dostęp do danych, które ma czytać, i stawiam granice, poza które nie wychodzi. Potem aplikacja idzie na produkcję, a to, co dopisuję dalej, bierze się z pytań użytkowników.
Technologie
Ryzyka i ograniczenia
Każda funkcja z osobna wygląda na drobiazg, a termin przesuwa się o ich sumę. Dlatego pierwsza wersja dostaje jeden cel, a o wszystkim innym decydujesz wtedy, gdy ten jeden jest osiągnięty.
Model językowy postawiony tam, gdzie wystarczy jeden warunek w kodzie, obciąża rachunek przy każdym wywołaniu i wymaga sprawdzania każdej odpowiedzi. Jeśli u Ciebie wystarczy zwykły warunek, tak właśnie to napiszę.
Asystent odpowiada tak dobrze, jak dobre są dokumenty, które dostanie. Uporządkowanie ich wchodzi do zakresu projektu, bo inaczej model trafi na procedurę krążącą w czterech wersjach, wybierze jedną i przedstawi ją jako obowiązującą.
FAQ
Cena idzie za zakresem, liczbą integracji i tym, ile pracy przejmuje model. Przy AI dochodzi koszt, który biegnie dalej po wdrożeniu: za wywołania modelu płaci się według zużycia, więc opłata rośnie razem z liczbą osób korzystających z aplikacji. Rośnie sama, bez żadnej nowej pracy, więc liczy się ją razem z kosztem budowy.
Model zawsze zwraca odpowiedź, również wtedy, gdy w dokumentach nie ma na nią pokrycia. To największe ryzyko takich aplikacji. Dlatego odpowiedź opieram na dokumentach firmy i podaję przy niej źródło, żeby dało się ją sprawdzić bez szukania po katalogach. Ostatni krok przy operacji, której nie da się cofnąć, zostawiam Tobie.
Tak. Przez pięć lat dokładałem funkcje do aplikacji, której kodu nie pisałem, a systemy, które prowadzę u klientów, mają po jedenaście i dziewięć lat. W cudzej aplikacji najpierw oglądam dane: gdzie leżą, w jakim są stanie i czy model ma jak po nie sięgnąć bez ręcznego eksportu. Od tego zależy, ile z planowanej funkcji AI da się na tym kodzie zbudować i czy przed nią trzeba posprzątać w bazie.
Na froncie React, Next.js albo Angular z TypeScriptem, na backendzie Node.js i PostgreSQL, do funkcji AI OpenAI API i modele o podobnym zastosowaniu. Uruchamiam to w Dockerze, na AWS. Stos dobieram pod to, co ma powstać, i pod to, kto będzie utrzymywał aplikację, kiedy mnie przy niej nie będzie.
Następny krok
Raport z wyceny pokazuje, z ilu modułów składa się to, o czym myślisz, i w których siedzi ryzyko. Kiedy zechcesz przejść przez niego z kimś, kto potem miałby to napisać, odezwij się mailem.